Pracownia dobrych myśli

Piękna tradycja

4 czerwca miałam przyjemność gościć moich czytelników na spotkaniu z książką. Jak zwykle było bardzo miło i nie brakowało nam tematów do rozmowy.

Zapytałam moich gości o tradycje nabożeństwa majowego. Otóż dowiedziałam się, że w Świechocinie mieszkańcy spotykali się w centrum wioski przy dzwonnicy. Kiedyś w tym miejscu rosły krzewy bzu. Gdy mieszkańcy omawiali litanię do Matki Bożej bzy pięknie pachniały. W nabożeństwach tych brali udział mieszkańcy, młodzież i dzieci. Inicjowały je panie z wioski, wszyscy zebrani odmawiali litanie i śpiewali przepiękne pieśni maryjne. Podobnie sytuacja wyglądała w Zielomyślu. Tam z kolei mieszkańcy wioski spotykali się koło kaplicy na rozwidleniu dróg. Te spotkania prowadziły pani Aniela Gałązka i Pani Mizera.

W Szarczu młodzież także spotykała się koło figurki w centralnym miejscu wioski by wspólnie się pomodlić. W Pszczewie kiedyś nabożeństwa majowe odprawiane były z bocznego ołtarza a nie jak teraz z głównego. Tam ludzie gromadzili się i śpiewali litanię loretańską oraz pieśni maryjne.

 Jaka to piękna tradycja nabożeństwa majowego... Szkoda, że nie kultywowana…

Moje wspomnienia nabożeństwa majowego z lat dziecięcych są inne. W szkole podstawowej miałam bardzo fajną i zgraną klasę. Wystarczyło tylko hasło, by każdy kto miał rower jechał z nami do Rokitna właśnie na majowe! Jechaliśmy sami, rowerami, bez opiekunów… Rodzice pozwalali i się nie martwili. A wieczorami wracaliśmy z Rokitna przez lasy. To były czasy przygody…